W mieście, wolałam milczeć i patrzeć gdzie idę, niż zwracać uwagę na niego. Weszłam do jednego sklepu, trzymając przed sobą broń, gdy już się upewniłam, że nigdzie nic nie ma, zaczęłam pakować jedzenie, głównie wodę i jakieś konserwy, ale wzięłam też trochę czekolady, owoców, który były w miarę świeże i kilka innych produktów. Rzuciłam torbę do towarzysza
- Orientuj się - powiedziała idąc przed nim, po drodze zgarnęliśmy jeszcze trochę ubrań, koców, poduszek - Stój - powiedziałam szeptem
- Nie będę Cię słuchać - mruknął idąc dalej. Bez namysłu pociągnęłam go za jeden budynek - Co Ty? - zaczął, ale zakryłam mu usta ręką
- Cicho - szepnęłam, pokazując na zombi które właśnie przemieszczały się przez ulice, było ich może z 10, jednak po co nie potrzebnie się pakować w kłopoty skoro możemy zostać niezauważeni. Obydwoje staliśmy w ciszy obserwując ich. Mieliśmy szczęście, gdyż się nie zatrzymywali i po kilku minutach na ulicy było znowu pusto
- Dlaczego, nie atakowaliśmy?
- A po co? Zwykła grupka, nie ma sensu marnować czasu - wzięłam jedną torbę i ruszyłam w stronę siedziby - Wiem, że mi nie ufasz, ale będąc w terenie nie mam ochoty na głupie żarty, bez potrzeby bym Cię nie zatrzymywała, oraz nie zostawiłabym Cię na pastwę losu, a mogłam to zrobić, więc liczę na to samo z Twojej strony - zakończyłam swoją wypowiedź patrząc na niego kątem oka
( Maks?)
Dead Island
wtorek, 17 lutego 2015
Od Maksa do Layli (C.D)
Kiwnąłem głowią. Wziąłem broń i ruszyliśmy przed siebie.
- A ty, długo tu jesteś? - spytałem gdy już byliśmy za murami.
Jakiś czas. - powiedziała w zamyśleniu.
Kiwnąłem głową i nastała cisza. Rozglądałem się dookoła żeby nikt ani nic nas nie zaatakowało. Nie byłem do końca pewien, czy ten wypad jest dobrym pomysłem, ale co to za życie bez ryzyka?
- Po co w ogóle wyszliśmy? - spytałem.
~~Layla?~~
Od Maksa do Taigi (C.D)
Niechętnie wstałem, wziąłem swoją broń po czym wyszliśmy za mury. Wziąłem ze sobą moich trzech towarzyszy, Royal leciał kilka metrów przed nami i miał informować, jak zobaczy coś niepokojącego. Szliśmy w ciszy, szczerze wolę ciszę niż jej denerwujące komentarze. Po prostu krew zalewa jak się je słyszy. A to przez kogo? Przez tego pedała który twierdził że jestem zarażony, gdyby nie darł tej mordy, nigdy bym się do niej słowem nie odezwał i bym miał przynajmniej święty spokój. Zabraliśmy co znaleźliśmy i zaczęliśmy wracać.
~~Taiga?~~ Brak weny
poniedziałek, 16 lutego 2015
Od Tai Cd. Maksa
Spojrzałam na chłopaka i praktycznie tłumiłam w sobie śmiech. No tak odezwała się moja druga natura. Pomimo tego iż uwielbiam patrzeć jak leje się krew, to czasami nawet ja potrzebuję chwile odpocząć od tego wszystkiego.
- Jak tam doznania po badaniu? - nie odpuszczałam, tak śmiesznie się denerwował.
- Skończysz? - zatrzymał się i spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem
- Nie denerwuj się - powiedziałam spokojnie - Złość urodzie szkodzi, a Ty nie masz czym szastać - zaśmiałam się i poszłam do swojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam gapić się w sufit, ach jakiż on był piękny. Brudny, popękany, po prostu istne dzieło sztuki. Zamknęłam oczy i próbowałam usnąć, kiedy usłyszałam ryk tygrysa oczywiście od razu przypomniał mi się chłopak, ach mój obiekt kpin i dręczenia. Wstałam na równe nogi i otworzyłam drzwi, na moje szczęście lub też nieszczęście przechodził właśnie obok
- Co? - zapytał, gdy zorientował się, że patrzę na niego dłuższą chwilę
- Nic bo co? Patrzeć nie można? Niecodziennie widzi się lwa i barana - spojrzał na mnie jedynie srogo
- Wygrałam! - wykrzyknęłam odstawiając jakiś taniec i wracając do swojego pokoju, śmiejąc się jak głupia. Nie no trzeba trochę się opanować bo co pomyślą sobie o mnie inni? Jeszcze moja reputacja, chamskiej, wredoty odejdzie w zapomnienie i co wtedy? Nie, nie mogę do tego dopuścić. Wzięłam jabłko z komody i ruszyłam w stronę wyjścia. Pochodziłam trochę, aż usłyszałam męski głos
- Czy możesz wyjść poza mury? Potrzebujemy trochę jedzenia, i nowe ubrania również by się przydały...
- Zgoda i tak potrzebuje nowe ciuchy, ostatnio prawie wszystkie podarły mi się na treningu - odpowiedziałam - Wezmę tego blondyna, z którym była akcja dzisiaj rano - dodałam jedynie i już chciałam odejść
- Nie był jeszcze...
- W dupie to mam, idzie ze mną - pokazałam mu jedynie środkowy palec i poszłam w stronę pokoju. Ubrałam bluzę, wzięłam pusty plecak i broń. Zapukałam do pokoju chłopaka.
- Czego? - mruknął widząc mnie w drzwiach
- Wychodzę poza mury i zgadnij kto idzie ze mną
- A co mnie to?
- A to, że to Ty idziesz ze mną - wskazałam na niego
- Na nic się nie zgadzałem - zaśmiał się
- A co mnie to? - zapytałam z niewinną minką - Lepiej weź dobrą broń, idziemy po pożywienie i ubrania, a w mieście trochę się tego kręci - Nie czekając na zaproszenie weszłam do jego pokoju, właściwie był taki sam jak mój, może ja miałam pochowane po kątach różne rzeczy, ale poza tym niczym się nie różnił. Zresztą jak wszystkie pokoje tutaj.
- Nie wiesz, że nie można się tak wpychać do cudzych pokoi? - zapytał zrezygnowany
- Nie wiesz jeszcze, że mi się nie odmawia? - zapytałam z tym samym tonem. - Dalej zbieraj się nie mamy całego dnia - poganiałam go siadając na krześle
( Maks?)
- Jak tam doznania po badaniu? - nie odpuszczałam, tak śmiesznie się denerwował.
- Skończysz? - zatrzymał się i spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem
- Nie denerwuj się - powiedziałam spokojnie - Złość urodzie szkodzi, a Ty nie masz czym szastać - zaśmiałam się i poszłam do swojego pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam gapić się w sufit, ach jakiż on był piękny. Brudny, popękany, po prostu istne dzieło sztuki. Zamknęłam oczy i próbowałam usnąć, kiedy usłyszałam ryk tygrysa oczywiście od razu przypomniał mi się chłopak, ach mój obiekt kpin i dręczenia. Wstałam na równe nogi i otworzyłam drzwi, na moje szczęście lub też nieszczęście przechodził właśnie obok
- Co? - zapytał, gdy zorientował się, że patrzę na niego dłuższą chwilę
- Nic bo co? Patrzeć nie można? Niecodziennie widzi się lwa i barana - spojrzał na mnie jedynie srogo
- Wygrałam! - wykrzyknęłam odstawiając jakiś taniec i wracając do swojego pokoju, śmiejąc się jak głupia. Nie no trzeba trochę się opanować bo co pomyślą sobie o mnie inni? Jeszcze moja reputacja, chamskiej, wredoty odejdzie w zapomnienie i co wtedy? Nie, nie mogę do tego dopuścić. Wzięłam jabłko z komody i ruszyłam w stronę wyjścia. Pochodziłam trochę, aż usłyszałam męski głos
- Czy możesz wyjść poza mury? Potrzebujemy trochę jedzenia, i nowe ubrania również by się przydały...
- Zgoda i tak potrzebuje nowe ciuchy, ostatnio prawie wszystkie podarły mi się na treningu - odpowiedziałam - Wezmę tego blondyna, z którym była akcja dzisiaj rano - dodałam jedynie i już chciałam odejść
- Nie był jeszcze...
- W dupie to mam, idzie ze mną - pokazałam mu jedynie środkowy palec i poszłam w stronę pokoju. Ubrałam bluzę, wzięłam pusty plecak i broń. Zapukałam do pokoju chłopaka.
- Czego? - mruknął widząc mnie w drzwiach
- Wychodzę poza mury i zgadnij kto idzie ze mną
- A co mnie to?
- A to, że to Ty idziesz ze mną - wskazałam na niego
- Na nic się nie zgadzałem - zaśmiał się
- A co mnie to? - zapytałam z niewinną minką - Lepiej weź dobrą broń, idziemy po pożywienie i ubrania, a w mieście trochę się tego kręci - Nie czekając na zaproszenie weszłam do jego pokoju, właściwie był taki sam jak mój, może ja miałam pochowane po kątach różne rzeczy, ale poza tym niczym się nie różnił. Zresztą jak wszystkie pokoje tutaj.
- Nie wiesz, że nie można się tak wpychać do cudzych pokoi? - zapytał zrezygnowany
- Nie wiesz jeszcze, że mi się nie odmawia? - zapytałam z tym samym tonem. - Dalej zbieraj się nie mamy całego dnia - poganiałam go siadając na krześle
( Maks?)
Od Layli do Maksa ( C.D )
- Tylko nie nasyłaj ich na mnie. - odparłam lekko się uśmiechając.
- Jak mi nie podpadniesz to nie rzucą nie na ciebie. - powiedział głaskając tygrysa za uchem. Szybko popatrzałam na zegarek. Nie długo planowałam wyjść za mury azylu i iść się przejść.
- Długo tu jesteś? - zapytałam z ciekawości.
- Jakiś czas.
- Chcesz ze mną się przejść za mur? - zapytałam wstając z krzesła.
( Maks ? Brak weny mam )
- Jak mi nie podpadniesz to nie rzucą nie na ciebie. - powiedział głaskając tygrysa za uchem. Szybko popatrzałam na zegarek. Nie długo planowałam wyjść za mury azylu i iść się przejść.
- Długo tu jesteś? - zapytałam z ciekawości.
- Jakiś czas.
- Chcesz ze mną się przejść za mur? - zapytałam wstając z krzesła.
( Maks ? Brak weny mam )
Od Maksa do Layli (C.D)
- Maks. - przedstawiłem się. - A to Royal. - dodałem.
Nagle usłyszeliśmy krzyk, nie byłem pewny o co chodzi, ale się domyślałem. Szybko wstałem i ruszyłem na dół, krzyk dobiegał z stołówki. Wbiegłem tam i zobaczyłem jakiegoś chłopaka który stał na stole, Ethana i Deatha, którzy się w niego wpatrywali jak w idiotę. No w sumie to był idiota. Zaśmiałem się pod nosem, złapałem zwierzaki za obroże i wyprowadziłem ze stołówki idąc do swojego pokoju.
- A następnym razem, odgryźcie takiemu wiecie co. - szepnąłem.
Nagle koło nas pojawiła się Layla, ta dziewczyna z dachu.
- Wilk, tygrys... - nieźle. - stwierdziła. - Nie boisz się że cię zjedzą w nocy? - spytała.
Doszliśmy do pokoju, zwierzaki wskoczyły na łóżko a ja usiadłem pomiędzy nimi i zacząłem głaskać.
- Siadaj. - powiedziałem wskazując krzesło. - Nie, nie boję się. - dodałem.
- Sam je oswajałeś? - spytała.
- Tak. Oswoiłem na tyle, na ile trzeba było. Wiedzą że mi, zrobić nic nie mogą ale innych im nie bronię. - lekko się uśmiechnąłem.
~~Layla?~~ Troszku brak pomysłu...
Od Layli do Maksa
Po chwili odłożyłam lornetkę i kątem oka spojrzałam na chłopaka, który siedział na krawędzi dachu z ptakiem na ramieniu. Spojrzałam na zegarek i cicho westchnęłam. Jeszcze miałam tu siedzieć jakieś piętnaście minut, ale bardzo chciałam rozruszać już kości. Powoli wstałam zakładając na plecy karabin, który nosiłam zawsze na warcie. Po chwili spojrzałam na chłopaka.
- Ładny ptak. - odparłam patrząc na wielkiego ptaka.
- Dzięki. - powiedział po chwili.
- Nie ma za co. Lubię zwierzęta. - rzekłam dodając. - Jestem Layla, a ty?
( Maks ? )
- Ładny ptak. - odparłam patrząc na wielkiego ptaka.
- Dzięki. - powiedział po chwili.
- Nie ma za co. Lubię zwierzęta. - rzekłam dodając. - Jestem Layla, a ty?
( Maks ? )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

