niedziela, 15 lutego 2015

Od Taigi

Od kiedy wybuchnęła epidemia byłam w naprawdę wielu miejscach, teraz w końcu odkryłam to. Podobno jest niezniszczalne, i nikt ani nic tutaj nie wejdzie. Nie sądziłam, że tylko ja z mojej rodziny jestem odporna, jednak chyba wolałabym być tym żywym umarlakiem, niż widzieć jak moja rodzina jest zabijana. To zdecydowanie najgorszy widok, jaki mógł mnie spotkać. Codziennie jestem na duchu, czasem tylko godzinę, a czasami nawet 12. Zombi raczej nas unikają, a przynajmniej naszych murów. Podobno kiedy ktoś wylał na nie coś co je odstrasza, jednak nikt nie wie czy to prawda. Od pewnego czasu przybywa nas tutaj całkiem sporo, oczywiście każdy jest badany, czy nie został zakażony. Szłam właśnie przez korytarz, kiedy usłyszałam jakieś krzyki
- Jesteś zakażony! - krzyczał ktoś z pokoju, oczywiście od ranu weszłam
- O co chodzi? - zapytałam opierając się o futrynę
- On jest zakażony - powiedział nieco ciszej
- Nie jestem - warknął chłopak - Ptak mnie podrapał, to wszystko, dojdzie to kiedyś do siebie, zresztą nie wiem czy wiesz, ale jestem odporny - Najwyraźniej był już zirytowany
- Wyjdź - nakazałam, patrząc na chłopaka chyba w moim wieku. Po chwili zostaliśmy sami w pokoju - Pokaż to - nakazałam siadając za biurkiem, niechętnie wysunął rękę w moją stronę, pobrałam próbkę skórę z tego miejsca i wsadziłam pod mikroskop. Nie było tam śladu zakażenia. Jednak trzeba się upewnić - Rozbieraj się - powiedziałam cały czas mówiąc bardzo poważnie
- Że co?! - krzyknął, patrząc na mnie dziwnie
- Nigdy nie wiadomo, gdzie się szlajałeś, trzeba Cię sprawdzić, każde miejsce bardzo dokładnie - mówiłam, a na mojej twarzy pojawił się szatański uśmiechem - Jednak nie martw się nie ja będę to robić - wstałam udając znudzoną - Mamy od tego ludzi, tylko uważaj, jeden z nich jest chyba gejem - spojrzałam na niego jeszcze raz - I lubi niebieskookich - dodałam wychodząc z pomieszczenia - Musicie go zbadać od głowy, aż do stup, niczego nie pomijajcie - zawołałam posyłając uśmieszek nowo poznanemu chłopakowi

( Maks?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz