Niechętnie wstałem, wziąłem swoją broń po czym wyszliśmy za mury. Wziąłem ze sobą moich trzech towarzyszy, Royal leciał kilka metrów przed nami i miał informować, jak zobaczy coś niepokojącego. Szliśmy w ciszy, szczerze wolę ciszę niż jej denerwujące komentarze. Po prostu krew zalewa jak się je słyszy. A to przez kogo? Przez tego pedała który twierdził że jestem zarażony, gdyby nie darł tej mordy, nigdy bym się do niej słowem nie odezwał i bym miał przynajmniej święty spokój. Zabraliśmy co znaleźliśmy i zaczęliśmy wracać.
~~Taiga?~~ Brak weny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz