Po chwili odłożyłam lornetkę i kątem oka spojrzałam na chłopaka, który siedział na krawędzi dachu z ptakiem na ramieniu. Spojrzałam na zegarek i cicho westchnęłam. Jeszcze miałam tu siedzieć jakieś piętnaście minut, ale bardzo chciałam rozruszać już kości. Powoli wstałam zakładając na plecy karabin, który nosiłam zawsze na warcie. Po chwili spojrzałam na chłopaka.
- Ładny ptak. - odparłam patrząc na wielkiego ptaka.
- Dzięki. - powiedział po chwili.
- Nie ma za co. Lubię zwierzęta. - rzekłam dodając. - Jestem Layla, a ty?
( Maks ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz