poniedziałek, 16 lutego 2015

Od Maksa do Layali (C.D)

Gdy skończyłem swój patrol, miałem jakiś czas wolne, dopóki nie przydzielą mnie do czegoś innego. Wchodząc do pokoju, na łóżku zastałem Ethana i Deatha, którzy słodko spali. Tylko że, nie było Royala. Pewnie lata gdzieś, mimo wszystko musiałem go znaleźć żeby mi go nie zastrzelili, tutejsi ludzie bywają brutalni i bez serc. Wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi żeby inni nie uciekli. Ruszyłem na dach, gdy dotarłem na miejsce, siedziała tam jakaś dziewczyna, nie znam jej. Jak większości ludzi stąd, po prostu nie zbyt mnie nie interesuje jak się nazywają.
- Ja nie do ciebie. - odparłem obojętnie. Ustałem na krawędzi dachu i głośno gwizdnąłem.
Po kilku chwilach na moim ramieniu siedział ptak, pogłaskałem go i usiadłem na krawędzi dając mu ziarna, którymi się odżywia. Myślę że jej nie przeszkadzam. Siedziałem cicho, tak jak ona, pewnie nawet zapomniała że tu jestem.

~~Layla?~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz