Wróciłam szybko na swoje główne stanowisko obserwacyjne. Położyłam się na starym kocu oglądając tereny azylu. Dzisiaj przyszła moja kolej, aby przez kilka godzin patrolować teren z dachu fortecy. Na razie się nic nie działo, ale i tak byłam czujna. Szybko wzięłam lornetkę, aby znowu prześledzić okolicę. Znowu nic. Powoli usiadłam na kocu i sięgnęłam do kieszeni mojej kurtki z której wyciągnęłam małe jabłko. Każdy w azylu odczuwał niedostatek jedzenia, dla tego codziennie wysyłali ludzi poza mur po różne rzeczy. Jeszcze dzisiaj postanowiłam wyjść za bramy siedziby. Jedząc patrzałam przez lornetkę. W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś wchodzi na dach.
- Nie widać, że jestem zajęta. - odparłam obserwując okolicę.
( Kto ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz