- Maks. - przedstawiłem się. - A to Royal. - dodałem.
Nagle usłyszeliśmy krzyk, nie byłem pewny o co chodzi, ale się domyślałem. Szybko wstałem i ruszyłem na dół, krzyk dobiegał z stołówki. Wbiegłem tam i zobaczyłem jakiegoś chłopaka który stał na stole, Ethana i Deatha, którzy się w niego wpatrywali jak w idiotę. No w sumie to był idiota. Zaśmiałem się pod nosem, złapałem zwierzaki za obroże i wyprowadziłem ze stołówki idąc do swojego pokoju.
- A następnym razem, odgryźcie takiemu wiecie co. - szepnąłem.
Nagle koło nas pojawiła się Layla, ta dziewczyna z dachu.
- Wilk, tygrys... - nieźle. - stwierdziła. - Nie boisz się że cię zjedzą w nocy? - spytała.
Doszliśmy do pokoju, zwierzaki wskoczyły na łóżko a ja usiadłem pomiędzy nimi i zacząłem głaskać.
- Siadaj. - powiedziałem wskazując krzesło. - Nie, nie boję się. - dodałem.
- Sam je oswajałeś? - spytała.
- Tak. Oswoiłem na tyle, na ile trzeba było. Wiedzą że mi, zrobić nic nie mogą ale innych im nie bronię. - lekko się uśmiechnąłem.
~~Layla?~~ Troszku brak pomysłu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz