Pff, nie mam zamiaru się badać. Nie jestem zarażony i ten pedał dobrze o tym wiedział, chciał tylko zwrócić na siebie uwagę idiota, ja się jeszcze z nim policzę. Na dodatek jeszcze ta dziewczyna, boshe, co za ludzie.
- Śmieszne. - rzuciłem ironicznie nim wyszła.
Położyłem się na łóżku i rozmyślałem nad sensem mojego życia, jest jeden problem, nie ma go. Po co ja tu z ojcem w ogóle przyjeżdżałem? Po co do cholery? Ech, nie ważne. Przyszła pora obiadu, Royal spał. Zawołałem Deatha i Ethana po czym ruszyliśmy na stołówkę. Po mojej lewej szedł wilk, a po prawej tygrys, bacznie wszystkich obserwują. Weszliśmy na stołówkę.
- Niezła obstawa. - stwierdziła przechodząc obok mnie.
Udałem że jej nie słyszę, zignorowałem jej komentarz, mam gdzieś co o mnie myśli. Wziąłem talerzyk z jedzeniem po czym zająłem miejsce przy stoliku, pod moimi nogami położyły się zwierzaki. Dzisiejszy obiad był ohydny, więc wszystko dałem moim towarzyszom, zjadłem tylko jabłko. Gdy już miałem wychodzić, dosiadła się do mnie ta dziewczyna z rana.
- I jak tam, nie miałeś żadnej przygody z gejem? - spytała.
- Słuchaj, naprawdę nie interesują mnie te twoje żarciki, jeśli można to tak nazwać. - powiedziałem obojętnie po czym wyszedłem a za mną ruszyli Ethan i Death.
- Nie obrażaj się dzieciaku. - krzyknęła zza pleców.
- Nie obrażam się. - odpowiedziałem gdy pojawiła się obok mnie.
~~Taiga?~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz